Dr Marcin Jurzysta. Felieton: Jeszcze w zielone gramy

„Jeszcze w zielone gramy. Jeszcze nie umieramy” – śpiewał przed laty Wojciech Młynarski, by w czasach komunistycznej szarości i beznadziei wlać w serca naszych rodziców i dziadków choć trochę optymizmu, by zainspirować ich umysły przytępione indoktrynacją i bezwolnością. Dziś słowa te warto powtórzyć i skierować w stronę każdego, kto wątpi, kto stracił nadzieję, że w naszym kraju jeszcze będzie normalnie. To jest ten czas, nie możemy się poddać, nie możemy go zmarnować.

To co się ostatnio dzieje w naszym kraju, jest do tego stopnia niewyobrażalne, że wielu przeciera oczy ze zdumienia. Czy to jeszcze Rzeczpospolita Polska? Czy może trafiliśmy do jakiegoś tragicznego wehikułu czasu i właśnie przerabiamy od nowa PRL? Z niedowierzaniem bowiem obserwujemy bezceremonialne działania zmierzające do ubezwłasnowolnienia TVN. Zadajemy sobie także pytanie, jak polskie władze mogą nie udzielić pomocy uchodźcom koczującym na polsko – białoruskiej granicy, łamiąc przy tym postanowienia Konwencji Genewskiej. Z obawą czekamy na nowy rok szkolny i akademicki, widząc zakusy ministra Czarnka, chcącego indoktrynować dzieci, młodzież i studentów. Czy to wszystko nam aby czegoś nie przypomina?

Obserwacje te na szczęście nakładają się także na inne obrazki. Gdy widzimy ludzi na pikietach i demonstracjach w obronie wolnych mediów, gdy widzimy zainteresowanych rozmową o naszych prawach i obowiązkach, wynikających z wciąż jeszcze przecież obowiązującej Konstytucji, to serce rośnie! Warto znaleźć się w gronie świadomych i odważnych obywateli, którzy nie będą sprzedawać swojej wolności za puste obietnice pseudoładu.

Fakt, dziś nie jedna i nie jeden z tych, których widzę na manifestacjach i demonstracjach może zapytać,- po co to wszystko i jaki to ma sens, skoro póki PiS ma większość (nawet tę chwiejną) to władza się tym nie przejmuje a działacze opcji rządzącej będą się z nas tylko śmiać. Ktoś może zapytać, czy warto manifestować po to, by później żyć w ciągłym strachu o swe rodziny, miejsca pracy, swoje firmy i edukację swoich dzieci? Tak, ludzie się boją i chyba nie ma się czemu dziwić, skoro co dnia otrzymujemy dowody na to, że to państwo jest dla swoich, a nie dla wszystkich. W środę na rzeszowskim Tur de Konstytucja prof. Ewa Łętowska powiedziała, że musimy wytrwać, chociaż to nie będzie łatwe. Ku pokrzepieniu, na tę ciężką, ryzykowną, wyboistą drogę znów słowa Wojciecha Młynarskiego: „Jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa. Jeszcze sól będzie mądra a oliwa sprawiedliwa. Różne drogi nas prowadzą, lecz ta która w przepaść mknie JESZCZE NIE, DŁUGO NIE”!

Polub i udostępnij