Znane matki o Dniu Matki

Dziś obchodzimy Dzień Matki. Początki święta sięgają czasów starożytnych Greków i Rzymian. Kultem otaczano wtedy matki-boginie, symbole płodności i urodzaju. W późniejszych czasach cesarstwo rzymskie przyjęło chrześcijaństwo i tym samym zabroniono wyznawania innych bogów.

Zwyczaj ten powrócił w siedemnastowiecznej Anglii pod nazwą “niedziela u matki”. Do tradycji należało składanie matce podarunków, głównie kwiatów i słodyczy, w zamian za otrzymane błogosławieństwo. Zwyczaj przetrwał do XIX wieku. Ponownie zaczęto go obchodzić po zakończeniu II wojny światowej.

Inaczej historia tego święta przedstawia się w Stanach Zjednoczonych. W święto zaczęto obchodzić w różnych stanach w połowie XIX wieku. W 1914 roku Kongres Stanów Zjednoczonych uznał przypadający na drugą niedzielę maja Dzień Matki za święto narodowe.

W Polsce pierwszy raz święto obchodzono 1914 roku w Krakowie. W XX-leciu międzywojennym Dzień Matki był świętem ruchomym, organizowanym przez PCK. Obecnie w Polsce święto to przypada na 26 maja. W tym dniu matki są zwykle obdarowywane laurkami, kwiatami oraz różnego rodzaju prezentami przez własne dzieci, rzadziej inne osoby. Święto to ma na celu okazanie matkom szacunku, miłości i podziękowania za trud włożony w wychowanie.

Zapytaliśmy kilka kobiet o to, jaki wzór matki zapamiętały z domu, a jakimi matkami są same? Przeczytajcie co o macierzyństwie, rodzinie i pracy zawodowej myślą kobiety znane, jako kobiety sukcesu, ale nie znane jako matki.

 

Fot. Archiwum Marty Półtorak

Moja mama nie pracowała zawodowo, w związku z tym wszystko to, co miała, oddała rodzinie.  Ja niestety wręcz przeciwnie, pracuję zawodowo. Z perspektywy czasu oceniam, że może zbyt mało czasu poświęciłam dzieciakom, ale uważam, że i rodzina i praca są ważne. Najważniejsze w życiu matki jest to, by cała rodzina była zadowolona.  Po pierwsze to matka musi zadbać o siebie i spełniać swoje plany życiowe. Jeżeli dla niej priorytetem są dom i rodzina to powinna się w tym spełniać. Jeśli natomiast chce poświęcać rodzinie czas, ale też aktywnie uczestniczyć w życiu zawodowym, to również powinna się w pracy zawodowej realizować.

Każdy model jest dobry, najważniejsze by model ten akceptowała rodzina, by droga zawodowa nie była realizowana kosztem czegoś. Ważne, żeby wybory były dobre dla matki, dla dzieciaków.

W moim domu rodzinnym mama zawsze była i ona się zajmowała nami i zawsze czekał na nas obiad.  Ja stworzyłam taki dom, w którym nie zawsze ja go gotowałam, to jednak ten obiad zawsze był i ja byłam dla dzieciaków jeżeli tego potrzebowały. Każdy model się sprawdza taki, który wypracujemy wspólnie i oczekiwania i dzieci i matki będą zbieżne i wzajemnie akceptowalne.

 

Marta Półtorak: Prezes Zarządu Marma Polskie Folie i Develop Investment Sp. z o.o. właściciela Centrum Handlowo-Rozrywkowego Millenium Hall.

 

Fot. Tomek Kaczor

Urszula Brzezińska – Hołownia: Z domu wyniosłam wzorzec mamy pracującej. Mama nas wychowywała, zajmowała się domem, gotowała obiady i pracowała zawodowo. Była mamą idealną, spełniała wszystkie warunki – pracowała na dwa etaty: jeden w pracy, a drugi w domu. Dorastając, miałam wizję kobiety na 300 proc., ale okazało się, że nie jestem z żelaza i czasami muszę odpuszczać. Przeżyłam baby bluesa. Nie spodziewałam się, że mogę stracić kontrolę nad sobą i swoim zachowaniem. Na szczęście miałam wsparcie mamy, teściowej, siostry i Szymona.

Po urodzeniu Mani, wróciłam do pracy po ośmiu miesiącach. Naprawdę da się pogodzić latanie z macierzyństwem. Oczywiście miałam dylemat, bo wiedziałam, że jestem dla Marysi wszystkim. Doszłam wtedy do bardzo ważnego wniosku: szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. I nic lepszego nie mogę dla niej zrobić, jak tylko dawać jej przykład jak być szczęśliwą kobietą.

Urszula Brzezińska-Hołownia jest jedną z czterech kobiet pilotów myśliwców bojowych MIG-29 w Polsce. Ma stopień porucznika.

 

 

Fot. Archiwum Marty Niewczas

Marta Niewczas: Mama kojarzy mi się z domem, ciepłem i bezgraniczną miłością…
Moja Mama nie miała ze mną łatwego życia… od zawsze miałam dusze wojownika i byłam niepokorna, dlatego ciągle musiała być niesamowicie odważna, by pomagać, wspierać i edukować mnie w tej mojej drodze życiowej.
Nauczyła mnie szacunku do ludzi, uczciwości i że sukces jest miarą wartości pracy. Pilnowała mojej edukacji i dmuchała skrzydła w karierze sportowej….

Jaką ja jestem Mamą…
Inną niż wszystkie, niepoddającą się stereotypom, dzielną i odważną…i chyba wymagającą.
Rozpieszczam chłopaków, wspieram, delikatnie wyznaczam im kierunek w myśleniu o przyszłości, dbam o ich priorytety…
Daje im poczucie bezpieczeństwa, uczę punktualności, rozwijam sportowo. Bardzo dbam, by synowie się wspierali i dbali o siebie, bo ja nie będę wiecznie żyć…
Jestem Mamą, która stara się słuchać, dokształcać i edukować.
Fajnie, że z chłopakami mam dobre relacje….bo to uczy innego patrzenia na świat.

Marta Niewczas: polska samorządowiec, sześciokrotna mistrzyni świata w karate tradycyjnym, doktor nauk o kulturze fizycznej. Prowadzi Akademie Karate Tradycyjnego.

 

Fot. Dorota Czoch

Małgorzata Saramonowicz: Dom, w którym wyrosłam był tradycyjnym domem czasów komuny. Rodzice dużo pracowali, ojciec często wyjeżdżał, bywały miesiące, gdy nie było go w domu. Moja matka była osobą bardzo wymagającą i nie do końca potrafiącą okazywać uczucia. Żyliśmy trochę obok siebie. Oglądaliśmy wspólnie telewizję, jadaliśmy posiłki, ale mało rozmawialiśmy ze sobą. Dlatego, kiedy urodziłam własne dzieci starałam się, stworzyć zupełnie inny dom, niż ten w którym się wychowałam. Chciałam, żeby moje dzieci wiedziały, że zawsze jestem dla nich. Że możemy ze sobą rozmawiać, gotować, czytać, być i wspierać się we wszystkim. Na szczęście zarówno ja, jak i mąż, mamy pracę, która pozwala na bycie w domu. Oboje zajmujemy się pisaniem. To daje nam komfort bycia zawsze na miejscu i możliwość reagowania na wszystkie problemy i potrzeby naszych dzieci. Myślę, że jak każdy, usiłuję w wychowaniu dzieci nie popełniać błędów moich rodziców. Popełniam własne.

Małgorzata Saramonowicz: polska pisarka i dziennikarka. Wspólnie z Andrzejem Saramonowiczem napisała powieść “Akropoliada“. Samodzielnie m.in. “Sanatorium” i “Xięgi Nefasa“. Była także współscenarzystką serialu Tango z aniołem (2005) i kinowego przeboju “Lejdis” (2008), a także producentką wykonawczą filmu Andrzeja Saramowicza “Jak się pozbyć cellulitu“. 

 

Fot. Archiwum Elżbiety Łukacijewskiej

Elżbieta Łukacijewska: Z mojego domu wyniosłam obraz Matki, która kocha bezgranicznie swoje dzieci, ciężko pracującej w domu i gospodarstwie rolnym, gotującej wspaniałe potrawy i wypieki, szykującej przetwory na zimowe wieczory.
Matki, która nigdy nikogo nie krytykowała, z nikim się nie kłóciła, zawsze wspierała i pomagała naszym  sąsiadom i znajomym, Matki, która do tej pory ma iskry w oczach, gdy spogląda na swojego męża a mojego Ojca.
Jeśli o mnie chodzi to z pewnością wiele moich cech wyniosłam z domu.
Gotuję obiady, co tydzień piekę chleb, uprawiam ogródki, robię masę przetworów na zimę, którymi obdzielam moje dzieci. Gdy jesteśmy razem, zawsze wspólnie siadam do stołu, gramy w gry, rozwiązujemy quizy i sprawdzamy, kto jest lepszy. Nauczyłam córki miłości do książek, szacunku do ludzi i zwierząt.
Jestem mamą, która zawsze stara się wspierać córki, które traktuję jak partnerki, chętnie słucham Ich rad i opinia moich córek jest dla mnie bardzo ważna, także jeśli chodzi o politykę.( mają niezwykle dojrzałe i trafne oceny sytuacji politycznej w kraju)
Pewnie tez jako polityk, nie jestem łatwą mamą i z pewnością, w ważnych chwilach, brakowało mojej obecności w życiu moich córek, ale tez ta sytuacja szybko je usamodzielniła.
Mój córki wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć, 🙂

Elżbieta Łukacijewska: polska polityk, w latach 2001–2009 posłanka na Sejm IV, V i VI kadencji, deputowana do Parlamentu Europejskiego VII, VIII i IX kadencji.

Polub i udostępnij